Druga - to bardzo dobra praca zespołu sędziowskiego, którego trzon stanowili wprawdzie „starzy wyjadacze”, ale uzupełnili ten zespół ludzie bardzo młodzi, czasami nowicjusze w naszej dyscyplinie (choć znani w klasycznym orienteeringu jak np. kpt. Janusz KOSSOWSKI - kierownik zawodów i sędzia startu). I ci młodsi stażem doskonale przyjęli się w zespole poszerzając nasze zasoby kadrowe.
Trzecia - to ogromne zainteresowanie zawodami ze strony szeroko rozumianego otoczenia. Dowództwo, kadra, żołnierze i pracownicy cywilni jednostki w Komorowie dosłownie „wychodzili z siebie”, żeby Mistrzostwa przebiegały jak najsprawniej. I robili znacznie więcej niż do nich należało, między innymi samorzutnie obejmowali pomocnicze funkcje na mecie czy na starcie, odciążając tym samym naszych sędziów. Serdecznie im za ten trud podziękowaliśmy podczas zakończenia imprezy. Z podobną życzliwością spotkaliśmy się na terenie Sadownego. Władze gminy, strażacy, policjanci, pracownicy leśni, dzieci z miejscowego gimnazjum i mieszkańcy okolicznych domów - wszyscy kibicowali nam z ogromnym zainteresowaniem.
Czwarta - to ambiwalentna ocena nowej konkurencji przez jej uczestników. Do kierownika konkurencji, kpt. Marcina Szołuchy wpłynęło 41 zgłoszeń; na starcie stanęło 39 zawodników; a na trasę biegu ruszyło ostatecznie tylko 28. Czyli dla niektórych konkurencja była z założenia zbyt trudna. Z drugiej strony różnice czasów na mecie (pierwszy 40 minut, ostatni ponad 2 godziny) bezlitośnie obnażyły nie tylko stan kondycji fizycznej ale i rzeczywiste umiejętności orientacji w terenie. Doskonałe wyniki zawodników z Elbląga, Krakowa, Żagania i Świętoszowa, są z kolei dowodem na „szczelność” i rzetelne podejście komisji sędziowskiej, a zwłaszcza budowniczych trasy - oficerów z jednostki w Komorowie. I wreszcie atmosfera na mecie biegu, pierwsze „chwytane na gorąco” uwagi uczestników jednoznacznie świadczyły nie tylko o woli walki do końca, ale i o akceptacji nowej konkurencji sportowej. Za rok spróbujemy ją jeszcze trochę utrudnić, między innymi poprzez przeniesienie trasy na mapę sportową.
Piąta - to pewien niedosyt związany z punktacją drużynową. Odczuwam wyraźny żal u zawodników „Floty” (siedem medali, w tym trzy złote) i „Gryfa” (cztery medale, w tym dwa złote), że zostali pokonani jeszcze przed startem przez regulamin preferujący kompletne zespoły i nadający najwyższą wagę kategorii seniorów. I właśnie brak seniora uniemożliwił „Flocie” walkę o pierwsze czy drugie miejsce, a brak kobiet i juniorów nie pozwolił zawodnikom „Gryfa” walczyć o puchar Dowódcy Wojsk Lądowych. Z kolei kompletna reprezentacja pozwoliła zdobyć puchar przechodni Ministra Obrony Narodowej małemu klubowi WKS Chojnice, którego zawodniczki indywidualnie zdobyły tylko dwa brązowe medale. Cóż chyba nie da się w naszych warunkach skonstruować idealnego systemu oceny drużynowej, zadowalającego wszystkich.
V Mistrzostwa Wojska Polskiego „Komorowo 2001” to już historia. Ich ocena, i ta oficjalna i ta prywatna, wyrażana przez uczestników oraz gości strony internetowej, powinna umożliwić dalsze podnoszenie poziomu organizacyjnego oraz sportowego naszych zawodów.
|